Szafka w szkole nie jest fanaberią rodzica, ani kosztem dla szkoły. Szafka w szkole jest jedynym rozsądnym zamiennikiem dla ważącego niekiedy nawet 10kg tornistra! Wiem, że argumentów „przeciw szafkom” jest wiele. Piszę, aby zanegować je wszystkie. Chcę szafek w szkołach, chcę pomimo, iż moje dziecko ukończyło już naukę w podstawówce. Szafki należą się wszystkim: dzieciom z podstawówki, gimnazjum, liceum. Argumenty przeciw nie są jednak równie mocne, jak wskazania ortopedów, by nie przeciążać dzieci tornistrami. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by jakakolwiek szkoła na Nowych Winogradach Północ mogła za trzy lata pozostać bez szafek.
A oto moja polemika z przeciwnikami szafek w szkołach:
1. To nieprawda, że „szafka dla każdego ucznia jest droga.” Nie zgadzam się z tym, ponieważ właśnie teraz jest możliwość walki o pieniądze na te szafki – można je wywalczyć od miasta. Powinna je zdobyć jednostka pomocnicza, do której kandyduję. Pieniądze można zyskać również w formie grantów i dofinansowań. Trzeba tylko odrobiny dobrej woli.
2. To nieprawda, że „uczniowie niszczą szafki”. Każdemu zależy na poszanowaniu prywatności, również uczniowi. Uczeń to też człowiek. Nikt nie zniszczy swojej szafki – enklawy swojej prywatności w szkole. Myślę, że wręcz przeciwnie: uczniowie dbać będą o swoje szafki, choć nie wierzę, żeby w samej szafce panował wzorowy porządek.
3. Mówi się, że „w szafkach uczniowie mogą przechowywać przedmioty niedozwolone w szkole”. To możliwe, ale tak samo możliwe, jak to, że będą je przechowywać w kieszeniach, albo plecakach. Nie wolno skazywać wszystkich na dźwiganie kilku kilogramów na plecach tylko dlatego, że szafka może być miejscem przechowywania przedmiotów niedozwolonych w szkole, lub niedozwolonych prawnie w ogóle. To kwestia dobrych programów profilaktycznych dedykowanych dla danej szkoły. To kwestia oddzielnego budżetu, o który również mam zamiar walczyć. O te wszystkie pieniądze trzeba nieustannie walczyć. Nie oszukujmy się: nie dostaniemy nic bez własnej aktywności.
Teraz wszyscy Państwo mają okazję wywalczyć szafki dla szkół. Wystarczy tylko oddać mądry głos w wyborach 20 marca. Namawiam do „głosowania na szafki” i sama jestem gotowa poświęcić swój czas walce o tę właśnie sprawę.
Z poważaniem
(nazwisko usunięte na życzenie autorki
od redakcji
Autorka artykułu wycofała swą kandydaturę w wyborach do Jednostki Pomocniczej Osiedla Poznań Nowe Winogrady Północ.
Ja Panią popieram w walce o szafki. Z chęcią sie przyłączę. Moja córka chodzi do szkoły i wiem jaki nieraz niesie ciężki tornister. Poza tym cała europa już coś takiego ma i tam to się sprawdza, więc dlaczego niby u nas ma się nie udać. A moze to kolejna jakaś dziwna biurokratyczna przeszkoda.
OdpowiedzUsuńBaŁo