sobota, 26 lutego 2011

Miasto hau hau

Komentarz MarcinaW do wstępniaka nasunął mi pewną myśl. Spodobał mi się sposób podejścia do „odwiecznego” problemu wszystkich osiedli. Uważam, że w dyskusji nad sprawą psich kup – bo to o nich właśnie mowa – jest to spojrzenie absolutnie świeże i chciało by się wręcz powiedzieć, że wnosi ono w tę dawno nie wietrzoną dyskusję ożywczy powiew.
Czy proponowane rozwiązanie zlikwiduje psie kupy na trawnikach latem) i chodnikach (podczas roztopów) nie wiem. Z pewnością będzie ich jednak mniej.
Nie o tym jednak pragnę dziś napisać. Podoba mi się traktowanie psów jako mieszkańców osiedla. Szczerze mówiąc dopiero po tym wpisie zdałem sobie sprawę, że psy są też mieszkańcami Winograd. Albo jak kto woli: Winogrady są zamieszkiwane również przez psy.
Psy jednak nie mają praw wyborczych i nie mogą głosować. To różni je od nas – ludzi. No, przynajmniej niektórych – tych którzy ukończyli osiemnasty rok życia. Czy tylko jednak tych? Oczywiście że nie! My, ludzie po osiemnastce możemy wybierać Prezydenta Rzeczpospolitej, Posłów i Senatorów, Samorządy, ale... nie wszyscy możemy wybierać np. Radę Osiedla czy Zarząd Spółdzielni. Mogą to bowiem czynić tylko członkowie Spółdzielni, a to właśnie szeroko rozumiana Spółdzielnia w osobach Rady Osiedla i Rady Nadzorczej decyduje właśnie o kupach stanowionych przez najniższe ogniwo tego łańcucha na trawnikach i chodnikach należących do Spółdzielni (Spółdzielców). Mówiąc ściślej rzeczone pozostałości stanowią nieustanne zmartwienie wzmiankowanych organów Spółdzielni.
Organy te są jednak dość bezsilne wobec ignorujących zarządzenia właścicieli. Nie mogą dać mandatu. Nie mogą sfotografować i napiętnować, ani zwrócić publicznie uwagi unikającemu sprzątania właścicielowi czworonoga.
Tak wyglądało moje patrzenie na tę śliską i śmierdzącą sprawę do dziś. Do momentu, w którym zrozumiałem, co tak naprawdę oznacza wymieniony na wstępie komentarz. Pomysł uczynienia naszego osiedla osiedlem troszkę bardziej przyjaznym czworonogom zapowiada bowiem, że być może kiedyś osiągniemy również etapy osiedla przyjaznego dla młodzieży, nie-spółdzielców, osób wynajmujących tu mieszkania, a nawet prowadzącego na naszym terenie działalnośc biznesu oraz jego pracowników. Oni również nie posiadają pełni osiedlowych praw wyborczych podobnie jak czworonogi, młodzież i nie-spółdzielcy. Wszyscy oni nie mają żadnego głosu np. w sprawie psich kup. Ale przecież przebywają tu, znamy ich rozmawiamy z nimi – no może z wyjątkiem psów, do których jedynie uśmiechamy się, gdy one merdają do nas ogonem. Czyż nie powinniśmy się troszczyć również o nie-spółdzielców jako spółdzielcy i wyborcy o najpełniejszych, bo także spółdzielczych, prawach? Czyż nie powinniśmy pomyśleć o młodzieży, która jeszcze nie oddaje głosu?
Może warto zacząć. Chociażby od psiej toalety.

(piku)

Winogradzka pocztówka 1

Na zdjęciu widok z czerwonej kładki nad Mieszka I w kierunku Winogrady Business Center i Osiedla Zwycięstwa. Zdjęcie zrobione wczoraj.

Jeśli chcesz udostępnić swoje zdjęcia zrobione na Winogradach prześlij je nam:

gazetawinogradzka@gmail.com

środa, 23 lutego 2011

Szanujmy się

Najlepszą dzielnicą w mieście jest zwykle ta, której mieszkańcy potrafią patrzeć. Patrzą i widzą nie tylko to, co można by zmienić. Ci ludzie widzą również oczyma wyobraźni i potrafią dzielić się swoimi wizjami z innymi. Wiedzą czego chcą, potrafią to przekazać i poprosić innych o pomoc. I tę pomoc otrzymać. To trudna sztuka, dlatego najlepsza dzielnica w mieście może być zawsze tylko jedna.
Umiejętność patrzenia to jednak nie wszystko. Mieszkańcy muszą też nauczyć się ze sobą rozmawiać. To bardzo pomaga dzielić się wizjami i tworzyć nowe praktyczne rozwiązania dnia codziennego. Proszę mi wierzyć.
Dawniej ludzie spotykali się w sklepach, kościołach, na ulicach. Rozmawiali. Teraz też tak się dzieje, jednak nowoczesność nie wszystkim już daje tę szansę. Niektórzy z nas przykuci są do komputerów, pracy na kilku etatach, a do domów wracają zawsze w godzinach szczytu tak, że nie mają okazji zamienić z sąsiadem nawet kilku słów.
Stąd też pomysł stworzenia takiej osiedlowej gazety w formie bloga właśnie dla nich. Tu można wejść o dowolnej porze, poznać opinie innych i przedstawić swoje. Jak sąsiad z sąsiadem.
Wystarczy tylko zachować dobre sąsiedzkie obyczaje. Tylko one różnią Gazetę Winogradzką od londyńskiego Hyde Parku, w którym jak się potocznie uważa, każdy może głosić co chce, pod warunkiem, ze nie obrazi Brytyjskiej Monarchini. Zasady sąsiedzkiego pożycia są trochę poszerzoną wersja tych ze wzmiankowanego parku. Prosimy, aby nie obrażać i nie pomawiać nie tylko Królowej, ale również nikogo. Najlepsze dzielnice w mieście nie żyją bowiem wielkimi procesami i sensacyjnymi oskarżeniami. Zostawiają je specjalistom: prawnikom i profesjonalnym dziennikarzom. My zaś jesteśmy jedynie zwykła osiedlową gazetą.
Chcemy jednak być gazetą najlepszego osiedla w mieście. Dlatego już teraz chcemy rozmawiać o tym, o czym zwykle dyskutują ludzie w najlepszej dzielnicy: jak poprawić, jak ulepszyć, jak zmienić, jak ułatwić. Zwykle uważa się, że najlepsze wizje pochodzą od artystów. To nie do końca prawda, choć warto cenić artystów. Wizje w naszym świecie pochodzą też od tych, którzy wiedzą jak przeprowadzić ścieżkę rowerową, jak zdobyć pieniądze na remont boiska szkolnego, jak nie niszczyć miejsc pracy na osiedlu, jak nauczyć właścicieli psów porządku, jak rozmawiać z młodzieżą, jak otworzyć teatr, jak wybudować basen, jak rozwiązać problem parkingów, jak zmniejszyć hałas, jak rozmawiać z Prezydentem i jak dowiedzieć się od Przedszkolaków, jaki plac zabaw jest najlepszy...

(piku)