Komentarz MarcinaW do wstępniaka nasunął mi pewną myśl. Spodobał mi się sposób podejścia do „odwiecznego” problemu wszystkich osiedli. Uważam, że w dyskusji nad sprawą psich kup – bo to o nich właśnie mowa – jest to spojrzenie absolutnie świeże i chciało by się wręcz powiedzieć, że wnosi ono w tę dawno nie wietrzoną dyskusję ożywczy powiew.
Czy proponowane rozwiązanie zlikwiduje psie kupy na trawnikach latem) i chodnikach (podczas roztopów) nie wiem. Z pewnością będzie ich jednak mniej.
Nie o tym jednak pragnę dziś napisać. Podoba mi się traktowanie psów jako mieszkańców osiedla. Szczerze mówiąc dopiero po tym wpisie zdałem sobie sprawę, że psy są też mieszkańcami Winograd. Albo jak kto woli: Winogrady są zamieszkiwane również przez psy.
Psy jednak nie mają praw wyborczych i nie mogą głosować. To różni je od nas – ludzi. No, przynajmniej niektórych – tych którzy ukończyli osiemnasty rok życia. Czy tylko jednak tych? Oczywiście że nie! My, ludzie po osiemnastce możemy wybierać Prezydenta Rzeczpospolitej, Posłów i Senatorów, Samorządy, ale... nie wszyscy możemy wybierać np. Radę Osiedla czy Zarząd Spółdzielni. Mogą to bowiem czynić tylko członkowie Spółdzielni, a to właśnie szeroko rozumiana Spółdzielnia w osobach Rady Osiedla i Rady Nadzorczej decyduje właśnie o kupach stanowionych przez najniższe ogniwo tego łańcucha na trawnikach i chodnikach należących do Spółdzielni (Spółdzielców). Mówiąc ściślej rzeczone pozostałości stanowią nieustanne zmartwienie wzmiankowanych organów Spółdzielni.
Organy te są jednak dość bezsilne wobec ignorujących zarządzenia właścicieli. Nie mogą dać mandatu. Nie mogą sfotografować i napiętnować, ani zwrócić publicznie uwagi unikającemu sprzątania właścicielowi czworonoga.
Tak wyglądało moje patrzenie na tę śliską i śmierdzącą sprawę do dziś. Do momentu, w którym zrozumiałem, co tak naprawdę oznacza wymieniony na wstępie komentarz. Pomysł uczynienia naszego osiedla osiedlem troszkę bardziej przyjaznym czworonogom zapowiada bowiem, że być może kiedyś osiągniemy również etapy osiedla przyjaznego dla młodzieży, nie-spółdzielców, osób wynajmujących tu mieszkania, a nawet prowadzącego na naszym terenie działalnośc biznesu oraz jego pracowników. Oni również nie posiadają pełni osiedlowych praw wyborczych podobnie jak czworonogi, młodzież i nie-spółdzielcy. Wszyscy oni nie mają żadnego głosu np. w sprawie psich kup. Ale przecież przebywają tu, znamy ich rozmawiamy z nimi – no może z wyjątkiem psów, do których jedynie uśmiechamy się, gdy one merdają do nas ogonem. Czyż nie powinniśmy się troszczyć również o nie-spółdzielców jako spółdzielcy i wyborcy o najpełniejszych, bo także spółdzielczych, prawach? Czyż nie powinniśmy pomyśleć o młodzieży, która jeszcze nie oddaje głosu?
Może warto zacząć. Chociażby od psiej toalety.
(piku)
